Rabaty i premie
Materiały
Literatura
Zamówienie
Zadaj pytanie
Zgłoś przesyłkę
 Hasło dostępu BP
 Twoje punkty BP
Szkolenia
Badanie kropli krwi
SUBskrypcj@

SUMMER CAMP

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
GALERIA FOTOGRAFII >>

IV Summer Camp CaliVita
Rab – Chorwacja

 

Kiedy pakowaliśmy walizki nie zdawaliśmy sobie sprawy jak fantastyczne wakacje spędzimy w Chorwacji na wyspie Rab. Słyszeliśmy, że jest tam pięknie, że będzie świetna zabawa, ale nikt wcześniej nie był w stanie przekazać tej atmosfery, którą tam zastaliśmy.
Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do Budapesztu, skąd dalej na dwa auta wraz z Panem Dyrektorem CaliVita Polska - Wojciechem Mieszało i jego rodziną jechaliśmy  aż do samego hotelu.
 


powiększ

Kiedy dotarliśmy do wybrzeża Chorwacji, natychmiast dzieci poprosiły o aparat fotograficzny, bo widoki były niepowtarzalne. Znamy niemal całe wybrzeże Morza Śródziemnego, od Riwiery Tureckiej przez Grecję, Włochy, Francję i Hiszpanię, ale takiego wybrzeża nie widzieliśmy do tej pory (więcej zdjęć w galerii).
Druga grupa uczestników Campu wyjechała z Polski kilka dni wcześniej i miała okazję zobaczyć bajeczne Pitvickie Jeziora (na zdjęciu obok).
 

W ciągu kilkudziesięciu minut prom przetransportował nas na Rab. Krajobraz trochę dziwny, prawie żadnej zieleni, ale po chwili pojawiła się cała roślinność tej wyspy.
Po kilkunastu godzinach jazdy do Hotelu "Carolina", załatwiliśmy wszystkie formalności i rozpakowaliśmy walizki w pokojach. Ponieważ byliśmy z całą rodziną dostaliśmy klimatyzowany apartament narożny typu „Suite” o wielkości ok. 40 m kwadratowych podzielony na trzy pomieszczenia w tym dwie sypialnie z osobnymi łazienkami, lodówkami i telewizorami (sat TV). Łącznie mieliśmy 4 tarasy z bajecznym widokiem na urokliwe zatoki chorwackiego Adriatyku.
 




 



Już następnego dnia popłynęliśmy statkiem na całodniowy rejs po chorwackich wyspach. Słońce, orzeźwiająca morska bryza, wokół nas fantastyczni ludzie - klubowicze CaliVita, totalny relaks, uśmiech i radość zadowolonych dzieci, to sprawiało, że ten wypoczynek przeżywaliśmy podwójnie. Jak zwykle w takich chwilach biznesowe rozmowy, setki pytań i wymiana doświadczeń w zakresie stosowania naszych produktów oraz zdobywania kolejnych szczebli rabatowych, aż do prowadzenia biznesu na poważnym poziomie finansowym.
W czasie tego rejsu nie tylko schodziliśmy na ląd, a nawet pływaliśmy na otwartym morzu gdzie dno było wiele metrów pod nami.
Karmiono nas tutejszymi rybami z grilla, miejscowym winem i Rakiją, sokami i innymi napojami. Nopalin i AC Zymes były w pogotowiu.
Było świetnie.

Kolejne dni, to plaża, basen, chłodne soki, zimne piwo i lody w kawiarni przy plaży. Kto tego nie lubi, zwłaszcza gdy czas spędza się z tak dużą grupą ludzi, z którymi się znamy i łączy nas wspólny cel SUKCES w CaliVicie.




 

Każdego dnia wieczorem po kolacji, spotykaliśmy się - uczestnicy Campu ze wszystkich krajów, w których obecna jest CaliVita. Wyobraź sobie Czytelniku ponad 600 uśmiechniętych twarzy mówiących wielu różnych językach.
Wieczory zaczynały się prezentacją kilka krajów (każdy kraj osobno), czegoś osobliwego w danym kraju. Każdy kraj przygotowywał swój stół (potrawa), swój narodowy alkohol, desery, ciastka itd.
Polski stół kolejny raz zastawiony był kabanosami i Żubrówką, którą podawaliśmy w drinku „Szarlotka”, czyli z sokiem jabłkowym. Jakoś dziwnie szybko się skończyła. Czy tak smakowała? Jako pierwszy kosztował jej Prezes CaliVity Gerry G. Hargitai.
Ale zanim zaczynała się degustacja, najpierw każdy kraj zaprezentował swój program artystyczny: muzyka, śpiew i taniec.

W tym miejscu, zanim dowiesz się jak wyglądał polski wieczór, chcemy byś wiedział Drogi Czytelniku, że Dyrektor CaliVita Polska, Pan Wojciech Mieszało w czasie pożegnalnego wieczoru odebrał z rąk Prezesa CaliVity nagrodę za najlepszy narodowy wieczór. Nie odnosimy sporych sukcesów ani w gospodarce ani sporcie, ale tu nie było wątpliwości kim są rozśpiewani i roztańczeniu Polacy.

   

Nasz wieczór zaczęliśmy polonezem, który poprowadziła para tancerzy w strojach rzeszowskich. Następnym elementem wieczoru był ich solowy występ, a tańczyli rzeszowską polkę „Bez nogę”.

 

1  2  3